Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Autor widmo
7 czerwca 2010



Produkcja: Francja, Niemcy, Wielka Brytania, USA
Rok produkcji: 2010
Gatunek: Thriller
Reżyseria: Roman Polański
Scenariusz: Roman Polański





Nie da się ukryć, iż atmosfera niedawnego skandalu w znacznym stopniu utrudniła "obiektywną" ocenę "Autora Widmo", który chcąc nie chcąc dołączył do grona filmów Romana Polańskiego interpretowanych przez pryzmat osobistych przeżyć reżysera. Tego typu spekulacje twórca "Chinatown" zwykł ucinać stwierdzeniami typu: "Nie ma dziś recenzji filmów, są recenzje reżyserów". W przypadku tytułów takich jak: "Frantic", czy "Autor Widmo" trudno jest mówić o tzw. "prywatnych sprawach" reżysera, bowiem mamy tu niewątpliwie do czynienia z błyskotliwymi thrillerami, w których reżyserowi chodziło głównie o dostarczenie widzowi intelektualnej rozrywki na najwyższym poziomie. Zresztą sam Polański mawiał, iż: "W pewnym sensie robię wszystko, aby bawić, wszystkie moje filmy mnie bawią. Robię filmy dla własnej satysfakcji mając nadzieję, że inni podzielą moją radość". Tym sposobem twórca "Noża w wodzie" bawi widzów na świecie już przeszło 50 lat, a swoim najnowszym filmem udowadnia, że nadal jest w świetnej formie.


Roman Polański zwrócił moją uwagę po lekturze dwóch książek Grażyny Stachówny ("Polański od A do Z", "Roman Polański i jego filmy") poświęconych życiu i twórczości tego wybitnego artysty. Najciekawszym wydał mi się fakt, iż niezależnie od gatunku filmowego, jakiego Polański się podejmuje - czy to horror ("Dziecko Rosemary"), melodramat ("Tess"), czy też czarny kryminał ("Chinatown") - to i tak w każdym z obrazów widoczne są pewne charakterystyczne elementy Jego autorskiego stylu, których przed lekturą książek Stachówny nie dostrzegałem. Niektóre z nich, takie jak: "kolista struktura narracji", "układ dominujący-podległy", "mizoginia", czy "motyw wody" widoczne są również w jego najnowszym filmie, będącym jednocześnie niezwykle wierną ekranizacją powieści Thomasa Harrisa ("Ghostwriter"). Pokusiłbym się nawet o umiejscowienie najnowszego filmu Polańskiego w jednym rzędzie z tak głośnymi tytułami jak: "Chinatown" (1974), czy "Frantic" (1988), z którymi "Autor Widmo" ma niewątpliwie wiele wspólnego. W każdym z tych trzech filmów Polański portretuje ludzi słabych, dających się wodzić za nos, na dodatek osamotnionych w swojej walce ze złem. W "Chinatown" Noah Cross (John Huston) sprytnie manipuluje działającym po omacku detektywem Jackiem Gittesem (Jack Nicholson); we "Franticu" dr Richard Walker (Harrison Ford) samotnie wyrusza na poszukiwanie zaginionej małżonki (Betty Buckley), napotykając jednak na mur milczenia i obojętność ze strony paryskiej policji. Z kolei tytułowy "Autor Widmo" (Ewan McGregor), wynajęty do spisania autobiografii byłego premiera Wielkiej Brytanii Adama Langa (Pierce Brosnan), w pojedynkę stara się rozwikłać sprawę zagadkowej śmierci swojego poprzednika. W śledztwie bohaterowi pomagają nie tyle żywi ludzie, co zwykły przypadek, gdyż za sprawą współczesnych akcesoriów takich jak: telefon komórkowy, GPS, czy Internet [swoją drogą Polański świetnie "okiełznał" wszystkie te nowinki w swoim filmie] główny bohater trafia z miejsca A do miejsca B, docierając tym samym do osób, które mogą być pomocne w odkryciu prawdy o Langu.


Nowy film Polańskiego określany jako thriller polityczny niewątpliwe kupuje widza niebanalnymi ujęciami, świetnymi zdjęciami Pawła Edelmana, groźną w brzmieniu muzyką Alexandre Desplata i solidnym aktorstwem (z Ewanem McGregorem i Olivią Williams na czele). Sam niespodziewanie dałem się wciągnąć w narastającą atmosferę tajemniczości, mimo iż znałem książkowy pierwowzór Thomasa Harrisa. Zresztą filmowe zakończenie ma dużo bardziej pesymistyczny wydźwięk, który znów przywodzi na myśl "Chinatown": oto uwikłany w intrygę, rodem z antycznej tragedii, Jack Gittes przegrywa w konfrontacji z Noah, skutkiem czego zło triumfuje. Poczucie bezradności wobec zła, obecne również w "Autorze Widmo", Polański obrazuje za pomocą tzw. "kolistej struktury narracji" polegającej na tym, iż pierwsze ujęcie filmu jest bardzo podobne do ostatniego, skutkiem czego finał "Autora..." przywodzi nas widzów do punktu wyjścia właśnie poprzez podobieństwo sytuacji. Oprócz "kolistej struktury narracji" w "Autorze Widmo" widoczne są również inne stałe elementy filmowego świata Romana Polańskiego. Jednym z nich jest "układ dominujący-podległy", który po raz pierwszy Polański zastosował w swoich krótkometrażowych filmach "Gruby i chudy" oraz "Ssaki". Ta konfrontacja wzajemnej zależności widoczna jest w relacjach czwórki bohaterów granych przez Ewana McGregora, Pierce′a Brosnana, Olivię Williams i Kim Cattrall. Tutaj wszyscy bohaterowie dominują, natomiast tytułowy "Autor Widmo" jest im podporządkowany. Rywalizacja widoczna jest również pomiędzy żoną byłego premiera (Olivia Williams) i jego asystentką (Kim Cattrall). Obie panie toczą bój o "dominację" nad Adamem Langiem. Swoją drogą warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki Polański portretuje kobiety w swoich filmach. Otóż kobiety dojrzałe zazwyczaj lekceważą i dobitnie upokarzają mężczyzn ("Matnia", "Gorzkie gody"), nie są wierne, ani lojalne ("Nóż w wodzie", "Chinatown"). W jaki sposób Polański przedstawia kobiety w "Autorze Widmo"? Przekonajcie się sami!


W książce zatytułowanej "Roman Polański i jego filmy" Grażyna Stachówna dokonuje podziału reżyserów na artystów i rzemieślników. Czytamy, iż: "Ci piersi tak silnie naznaczają zrobione przez siebie filmy piętnem własnej osobowości, że można je zawsze rozpoznać, bez względu na to, gdzie powstały, czego dotyczą i w jakiej konwencji są zrobione". Po obejrzeniu "Autora Widmo" nadal nie mam wątpliwości, do której grupy reżyserów zaliczać Romana Polańskiego. W swoim najnowszym filmie twórca "Pianisty" pozwolił sobie na inteligentny komentarz odnośnie ogólnej kondycji współczesnego świata, a jednocześnie nie zapomniał o podstawowej (czyt. czysto rozrywkowej) funkcji, jaką niesie ze sobą kino.

Marcin Kawa, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka