Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Saga Zmierzch: Zaćmienie
12 sierpnia 2010



Produkcja: USA
Rok produkcji: 2010
Gatunek: romans
Reżyseria: David Slade
Scenariusz: Melissa Rosenberg






Edward zgadza się zamienić swoją ukochaną Bellę w wampira - pod warunkiem jednak, że wezmą ślub. Ten pomysł nie podoba się zazdrosnemu o dziewczynę Jacobowi. Zgodnie z zasadami swojego plemienia, młody wilkołak wraz ze swoimi towarzyszami ma za zadanie bronić okolic Forks przed wampirami. Jacob oferuje Belli coś, czego Edward nigdy nie będzie w stanie jej zapewnić - normalne życie bez konieczności picia krwi i ukrywania swojej tożsamości przed światem. Tymczasem do mieszkańców miasteczka dochodzą niepokojące wieści o zniknięciach kolejnych osób. Rodzina Cullenów wkrótce odkrywa, że nie są jedynymi wampirami zamieszkującymi okolice stanu Waszyngton.


Saga Zmierzch jest jak markowy t-shirt z second handu. Za pierwszym razem wygląda całkiem nieźle ale mamy świadomość że jednak był już używany. Za drugim razem widzimy że wcale nie jest oryginalny i zużyty bardziej niż myśleliśmy no ale skoro kupiliśmy trzeba kilka razy ubrać. Za trzecim razem koszulka ląduje jako ściera do podłogi. Taka kolej rzeczy (rzeczy) przeciętnych. A Zmierzch jest idealnie przeciętny. Aż dziw bierze. Rzadko się zdarza aby kolejne części tego samego cyklu były lepsze od poprzednich ale równie rzadko by nie były gorsze. Tymczasem Saga trzyma "poziom" narzucony na samym początku. Produkcja dopingowana olbrzymią popularnością jej książkowej wersji osiągnęła olbrzymi sukces czyniąc z bohaterów gwiazdy największego formatu. Twórcy zdawali sobie chyba sprawę że nic więcej nie da się z tego wycisnąć więc po co ryzykować i w jakikolwiek sposób zmieniać sprawdzoną formułę. Dlatego też nic nie zmieniło się ani w formie gry aktorów, ani w dramaturgii ani jeżeli chodzi o stronę wizualną. Miliony sikają jednak na widok bladego Pattinsona i Stewart która w każdej scenie wygląda jakby ktoś miał ją zgwałcić. Ale widocznie oni plus historia z podrzędnego serialu młodzieżowego wystarczą aby zawładnąć umysłami milionów. Tak było w części pierwszej, tak było w drugiej i tak też jest teraz. Przeciętny romans przeplata się z przeciętnymi efektami specjalnymi i przeciętnymi scenami walki a właściwie jedną i tą samą bieganiną zimnokrwistych istot z wilkami wielkimi jak niedźwiedzie. Przeciętność w każdym calu. Co by jednak nie napisał Zmierzch okazał się fenomenem socjologicznym ponieważ dziesiątki jak nie setki filmów na podobnym poziomie każdego roku przepada w kinach z kretesem. Oto jakie cuda potrafi zdziałać sprawny marketing. Z drugiej strony czego się spodziewać od widowni która na co dzień w telewizji jest karmiona miłosno-dramatyczną papką w młodzieżowych serialach o sytuacjach i problemach z kosmosu. Nadużyłem w tym tekście słowa "przeciętność" a przecież już sam podtytuł filmu oddaje wszystko to co się wokół filmu dzieje. Zaćmienie widzów którzy pasjonują się piachem upychanym do tej samej foremki świetnie współgra z zaćmieniem twórców pazernych na pieniądze, którzy nawet nie próbują zdobyć się na jakąkolwiek odwagę i oryginalność a stary t-shirt którym starliśmy podłogę następnym razem wyląduje już prawdopodobnie w koszu na śmieci a później na wysypisku pamięci.


Chyba wystarczająco już dałem do zrozumienia ile jest słabości w przeciętności a wybór czy zjeść świeże czy nadpsute mięso powinien być oczywisty.

Marcin Kawa, FilmNews



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka