Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Istota
4 lutego 2011



Produkcja: USA, Kanada, Francja
Rok produkcji: 2010
Gatunek: Thriller, Sci-Fi
Reżyseria: Vincenzo Natali
Scenariusz: Vincenzo Natali, Doug Taylor





Para ambitnych naukowców rzuca wyzwanie prawom natury, rozpoczynając w tajemnicy eksperyment, który polega na skrzyżowaniu ludzkiego i zwierzęcego DNA. Badacze są przekonani, że efektem ich działań będzie udoskonalona wersja człowieka. Jednak istota, którą powołują do życia, okazuje się śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla swoich stwórców, ale i całej ludzkości.


Oficjalnie w filmach i potajemnie w rzeczywistości ludzie od wielu wielu lat starają się stworzyć nowe życie. Lepszą wersję nas samych, coś z niczego. W realu póki co skończyło się na klonowaniu zwierząt. Tymczasem kino od zarania częstuje nas mniej lub bardziej fantastycznymi historiami o stworzeniach, które dosłownie wyszły spod ludzkiej ręki. Impulsy tych prób były przeróżne. Zwariowane umysły, ciekawość, przypadek, chęć zysku. Tak czy owak chyba nigdy nie spełniały pokładanych w nich nadziejach, a prawie zawsze stawały się pozbawionymi świadomości i uczuć potworami, stworzeniami, hybrydami. Nie wiadomo (a może już wiadomo) jak takie eksperymenty zakończyłyby się naprawdę w każdym razie dla twórców filmowych są nieograniczonym polem popisu, dla widzów rozrywką a dla naukowców chyba pewnego rodzaju przestrogą. Nie inaczej jest w przypadku "Istoty" w reżyserii Vincenzo Natali. Clive i Elsa są młodymi naukowcami, których wiedza i umiejętności są wprost proporcjonalne ich ciekawości i braku odpowiedzialności. Ich analityczne zdolności w nauce nie przekładają się zupełnie na przewidywanie skutków swoich działań. Skrzyżowanie zwierzęcego i ludzkiego DNA nieoczekiwanie udaje się i przynosi na świat zdeformowaną formę życia, którą jednak ze współczesnym człowiekiem nie ma nic wspólnego. Strach i obawa które powinny towarzyszyć bohaterom ustępuje miejsca ciekawości. I po raz kolejny udowadniają że ciekawość to pierwszy stopień wiadomo dokąd. My to tak możemy jako widzowie odbierać ponieważ sylwetki głównych bohaterów zostały tak niechlujnie nakreślone że tak naprawdę nie wiadomo czego oni chcieli, czego nie i co tak naprawdę kierowało nimi do samego końca. Współczesny Frankenstein jakiego stworzyli oprócz ogona, skrzydeł i kosmiczno-ludzkiej twarzy potrafi zmieniać płeć a instynkt go nie zawodzi. W przeciwieństwie do twórców, którzy chcieli najwyraźniej pokazać wszystko i opowiedzieć o wszystkich a efekt jest taki że nie wiadomo co chcieli opowiedzieć. Ten nierówny i chaotyczny film science fiction ma niewiele wspólnego z frapującym i dosyć interesującym początkiem. Niestety w trakcie zupełnie gubi tempo napoczynając 1500 wątków z których tak naprawdę nic nie wynika. Ostaje się tylko fakt że inżynieria genetyczna oddana w nieodpowiednie ręce może nas samych skutecznie unicestwić jako gatunek dominujący na tej planecie. Trochę to chyba jednak za mało i zbyt płytko jak na półtoragodzinne widowisko. Oprócz tego reżyser mało przyłożył się także do pracy z aktorami ponieważ Sarah Polley i Adrien Brody nie wyglądają ani nie zachowują się jak ludzie którzy dokonali przełomowego odkrycia na skalę światową. Bardziej przypominają uczniów w pracowni chemicznej których bardziej interesują własne problemy niż to co wyszło z probówki.


Szkoda bo od strony wizualnej film jest bez zarzutu a i historia miała spory potencjał na dobry thriller. Tymczasem eksperyment nie do końca się udał a tytułowa Istota żyła własnym życiem w tyle zostawiając Brody'ego, Polley i reżyserskie zdolności Vincenzo Natali.


Marcin Kawa, FilmNews



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka