Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Turysta
4 lutego 2011




Produkcja: USA, Francja
Rok produkcji: 2011
Gatunek: Akcja, Thriller
Reżyseria: Florian Henckel von Donnersmarck
Scenariusz: Julian Felowes




Podczas wycieczki po Europie mającej na celu wyleczenia złamanego serca, Frank zawiera niespodziewaną znajomość z niezwykłą kobietą, Elise, która nie przypadkowo pojawia się na jego drodze. Ich romans gwałtownie rozwija się pod dachami Paryża i Wenecji, a oni bezwiednie zostają zmuszeni do wzięcia udziału w śmiertelnej zabawie w kotka i myszkę.


Kiedy ktoś postanawia na nowo nakręcić istniejący już film może to ze sobą nieść zagrożenie że twórca ten nie ma zbyt wiele do powiedzenia a już na pewno nie ma do powiedzenia nic nowego. Zresztą taka praktyka nieodzownie kojarzy mi się z zarabianiem pieniędzy i to w nie całkiem uczciwy sposób. Nie jest bowiem trudno wleźć komuś na plecy i najtrudniejszą drogę pokonać na skróty. Natomiast jeżeli już ktoś jest tak zafascynowany czyimś dziełem i za wszelką cenę chce odwzorować go na swój sposób to powinien albo zrobić to godnie i na poziomie albo nie robić wcale. Turysta to nic innego jak remake francuskiego thrillera "Anthony Zimmer" z 1995 roku. Oryginał także nie był jakimś szczególnym osiągnięciem kina ale jakby nie patrzył był... oryginałem. Turysta tymczasem jest podróbką i to nie najlepszą. Florian Henckel von Donnersmarck jest niemieckim reżyserem na usługach Hollywood i właśnie na hollywodzką nutę ten film nakręcił. Schemat pozostał ten sam. Nieco zagubiony i niepozorny facet poznaje niezwykle piękną i tajemniczą kobietę. Zafascynowany tym faktem nie zdaje sobie sprawy w co właśnie został wplątany. Przynajmniej my mamy tak myśleć. I o ile Hans Zimmer wodził nas za nos do samego końca o tyle w Turyście nie ma tak naprawdę znaczenia kto jest kim i po co. Jak na amerykańskie standardy miało być widowiskowo i jest. Miało być romantycznie i jest. Paryż, Wenecja, luksusowe łodzie, piękne hotele. Cud, miód. Któż by się nie zakochał. A ponieważ w warstwie fabularnej nie ma ani seksu ani napięcia trzeba było zatrudnić dwie chyba największe obecnie gwiazdy światowego kina - Jonny'ego Deppa oraz Angelinę Jolie. O ile Jolie znana jest z udziału w raczej przeciętnych produkcjach o tyle udział Deppa jest co najmniej zaskakujący. Gwiazdor któremu raczej nie zdarzają się słabe filmy i role chciał chyba pozwiedzać Europę i sprawdzić się w emploi jakże innym od dotychczasowego. Po rolach takich jak Szalony Kapelusznik, Jack Sparrow czy Willie Wonka wyzwaniem musiało być zagranie przeciętnego do szpiku kości faceta. Jednak czy to było głównym powodem podjęcia roli w Turyście wie chyba tylko sam Depp. Nie ma co pisać o Jolie która po roli agentki Salt w przeciętnym filmie o tym samym tytule ponownie zagrała...agentkę w równie przeciętnej produkcji. Nic dodać nic ująć. Trzyma poziom. Swój poziom. Co ciekawe do samego filmu nie można mieć specjalnie wielkich zarzutów oprócz tego że jest wtórny i schematyczny. Akcji nie brakuje, plenery piękne ale co z tego kiedy całą uwagę skupia niezwykle nienaturalna Angelina Jolie w swoich kosmicznych i chyba całkiem niewygodnych kreacjach oraz Johnny Depp. Czekamy na jakieś jego szaleństwo, ekstrawagancję ale nic z tego. Pali elektronicznego papierosa i jest nudny jak cała reszta filmu. Tak czy owak to ich film w którym w końcu mogli zagrać razem, na pewno przyciągną do kin odpowiednią ilość widzów i bez wątpienia zarobią tyle ile trzeba. Obawiam się że tylko po to ten film powstał.


Filmowa i aktorska przeciętność. Bardzo ładna kartka z wakacji w Wenecji.


Marcin Kawa, FilmNews



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka