Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Między światami
27 czerwca 2011




Produkcja: USA
Rok produkcji: 2011
Gatunek: Dramat
Reżyseria: John Cameron Mitchell






Becca i Howie Corbett są wzorowym małżeństwem, którego spokój zakłóci rodzinna tragedia. Zmęczona przyjmowaniem wyrazów otuchy od przyjaciół, Becca oderwie się od bolesnych wspomnień w dość niekonwencjonalny sposób. Zaprzyjaźni się z Jasonem, nastoletnim twórcą komiksów, który przyczynił się do jej nieszczęścia. Howie odnajdzie z kolei bratnią duszę w nieznajomej kobiecie i powierzy jej swoje największe sekrety. Oddalając się od siebie, Corbettowie zaczną podejmować coraz bardziej ryzykowne decyzje, które zadecydują o przyszłości ich związku.


Film o wielkich emocjach... bez wielkich emocji. Tak w największym skrócie można streścić "Między światami" Jona Camerona Mitchell'a. Historia sfilmowana na podstawie sztuki "Rabbit Hole" Davida Lindsay-Abaire to dramatyczna walka dwojga dojrzałych ludzi z tragiczną śmiercią swojego dziecka. Częściowy rozpad rodziny coraz bardziej grozi też rozpadem małżeństwa. I jak to w życiu bywa jedni ubolewają i cierpią nie mogąc po stracie bliskiego znaleźć drogi na nowo, inni bardzo szybko wsiadają do pociągu z napisem "było minęło". A przynajmniej próbują to zrobić. Tutaj taka sytuacja ma miejsce pomiędzy małżonkami. On zdecydowany na kolejne dziecko, wierzy że to zmieni żałobę w radość i pozwoli uratować małżeństwo. Ona stara się za wszelką cenę usunąć ślady przeszłości jednocześnie asymiluje się z nimi coraz bardziej. Tkwiąc między przeszłością a przyszłością coraz bardziej komplikuje i tak już nie łatwe życie. Taka personalna wojna z własnymi uczuciami, obawami i demonami. Do przełomu powinno dojść kiedy Becca przypadkowo nawiązuje relacje z chłopakiem, który w nieszczęśliwym wypadku zabił jej dziecko. To musiałaby być, a przynajmniej powinna, niesamowicie nerwowa, emocjonująca i w gruncie rzeczy dramatyczna scena. Tymczasem emocji nie ma właściwie żadnych. Kobieta poddaje się dziwnej fascynacji, której cel czy jakiekolwiek powody nie są znane. Następuje dziwny zwrot akcji z napiętych relacji miedzy małżeńskich do spokojnych wręcz melancholijnych spotkań z Jasonem. Przedziwne naprawdę. Co poeta miał na myśli? Sensu możemy się jedynie domyślać. Czy to próba zrozumienia tego co się stało, pogodzenia się z tym i wybaczenia "zabójcy"? Czy to ucieczka od rodzinnych problemów i podszyta erotyką dramatyczna fascynacja młodym chłopakiem? Czy może chęć odnalezienia w Jasonie swojego zmarłego syna? Ciężko powiedzieć i tak naprawdę ciężko wytrzymać tą duszną i hermetyczną atmosferę. Zamiast wulkanu emocji mamy wyjątkowy spokój. Aż denerwujący. Do tego wszystkiego Nicole Kidman. O niej już chyba wszyscy powiedzieli wszystko co mieli powiedzieć. Mnie ona nadal nie przekonuje ani tym bardziej jej nominacja do Oscara. Mimo że zagrała dobrą rolę to jednak nie mogę się pozbyć wrażenia że to w dalszym ciągu robot oklejony ludzką skórą. U niej nawet skrajny ból wyraża że w tak dziwnie nienaturalny sposób że z trudem jej wierzę. A jeszcze mniej w szczerość relacji zdruzgotanej psychicznie matki z bądź co bądź zabójcą jej dziecka. Dużo lepiej wypadł Miles Teller w roli Jasona. Zakłopotany niespodziewaną znajomością, wyalienowany i zamknięty we w świecie własnego komiksu stara się poradzić sobie z tragicznym wypadkiem. To co u Kidman było aktorską szarżą u niego stało się szczerą i przejmującą paletą uczuć i obaw.


Doprawdy przedziwny film który sam plącze się miedzy światami nie mogąc zdecydować się ani na wstrząsający realizm ani na zupełnie oniryczną opowieść.

Marcin Kawa, FilmNews



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka