Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Zakochana Jane
10 października 2007


Produkcja: Irlandia, USA, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2007
Gatunek: biograficzny, melodramat
Reżyseria: Julian Jarrold
Scenariusz: Sarah Williams, Kevin Hood







"Zakochany Shakespeare", "Zakochany Moliere", doczekaliśmy się i "Zakochanej Jane". Tłumaczom wersji polskojęzycznych brakuje chyba fantazji. A może postanowili po prostu zapisać się w historii kina jako współtwórcy nowego gatunku filmowego? Kto wie, może już wkrótce rodzimi reżyserzy wezmą się za realizację "Zakochanej Orzeszkowej"?

Zostawmy jednak te dywagacje i wróćmy do tematu. Jak sugeruje polski tytuł rzecz jest oczywiście o zakochanym pisarzu, a właściwie pisarce, bo bohaterką filmu jest tym razem Jane Austen, świetnie zagrana przez bezpretensjonalną i jakże angielską, choć przecież rodem zza oceanu, Anne Hathaway. Po tym jak zekranizowano niemal wszystkie powieści Austen, musiał przyjść czas na film o ich autorce.

Jak wyglądało krótkie życie jednej z najsłynniejszych angielskich powieściopisarek, autorki obdarzonej głęboką intuicją psychologiczną, wybitnym zmysłem obserwacji i subtelnym poczuciem humoru? Tego właściwie nie dowiemy się z filmu, a ci, którzy oczekują pełnego curriculum vitae Jane Austen z pewnością wyjdą z kina zawiedzeni. Twórcom chodziło bowiem raczej o próbę ukazania jej w przeddzień i w trakcie narodzin Jane-pisarki, o odnalezienie przyczyn jej poglądów i zarzewia inspiracji (oryginalny tytuł brzmi zresztą "Becoming Jane"). U źródeł pomysłu na film legło przekonanie, że tym kluczowym w życiu autorki "Dumy i uprzedzenia" momentem mającym wpłynąć na jej późniejsze pisarstwo była znajomość z młodym Irlandczykiem Tomem Lefroyem (James McAvoy). Ale cofnijmy się jeszcze do wizerunku filmowej Jane sprzed epoki Lefroya.

Jane, którą poznajemy jest już osobą posiadającą pewne pisarskie ambicje i, jak na tamte czasy, panną o dość postępowych poglądach. Wychowywana w duchu patriarchalno-chrześcijańskim Jane nie umie i nie chce żyć tak, jak chcieliby jej nauczyciele. Nijak nie pasuje ona do świata, w którym kobieta istnieje o tyle, o ile pokornie pełni w nim rolę "dobrej" córki, siostry, a potem żony i matki. Jej zdanie zdaje się cicho podzielać jedynie wyrozumiały ojciec (ten wykreowany zapewne na prototyp ojca sióstr Bennet z "Dumy i uprzedzenia").

Kiedy w życiu filmowej Jane pojawia się przystojny, ale nieco arogancki Tom Lefroy, jej wiara w siebie początkowo zostaje nieco zachwiana. Niechęć i uprzedzenie szybko jednak ustępują miejsca zaciekawieniu i podziwowi, a młody obeznany z miejskim życiem prawnik (cieszącym się nawet tzw. reputacją) staje się w pewnym sensie mentorem dla inteligentnej, lecz niedoświadczonej Jane. Między młodymi wybucha oczywiście gorąca, ale skazana na porażkę miłość, i to jej koleje dane nam jest przez większość czasu oglądać.

Czy znajomość z młodym adwokatem rzeczywiście odcisnęła tak silne piętno na twórczości pisarki? Tego oczywiście nie możemy być pewni, co więcej nie brak głosów, że twórcy filmu z mało znaczącego wątku w biografii Jane Austen niepotrzebnie uczynili motor jej twórczych działań. Trudno to dziś oceniać, wiemy, że Jane i Lefroy rzeczywiście się poznali i prawdopodobnie coś ich łączyło, czy był to tylko przelotny flirt, czy burzliwy romans? Jak dokładnie przebiegał i dlaczego się skończył? Informacje na ten temat są zbyt skąpe, by odpowiadać jednoznacznie, wiele zależy od interpretacji. Oczywiście pod względem zgodności z faktami biograficznymi filmowi zapewne można by wiele zarzucić.

Mimo to jednak uważam, że obraz wyreżyserowany przez Juliana Jarrolda obronił się. Twórcom udało się uniknąć popadania w tani sentymentalizm i dzięki temu to, co łączy ekranową parę jest dla widza przekonujące. Powstała poruszająca historia niespełnionej miłości dwojga ludzi, którym udało się nawiązać szczerą relację w rzeczywistości krępujących konwenansów. W tym świecie to nie konwenanse są jednak najgroźniejszym wrogiem zakochanych, ostatecznie byli tacy, którzy mieli odwagę się im przeciwstawiać, tym wrogiem jest pieniądz. Pieniądz, który zmusza ubogie panny, by sprzedawały się bogatym konkurentom (jeśli oczywiście jakimś cudem stały się obiektem ich zainteresowania), a zdolnym młodzieńcom każe żyć pod dyktando bogatych zdziwaczałych wujów. Małżeństwo było przecież jedynie ekonomiczną transakcją, miłość zaś fanaberią.

W filmie znaleźć możemy także kilka gorzkich prawd o sytuacji kobiet tamtych czasów. Niestety nie każda mogła zostać samodzielną, zarabiającą na siebie Jane Austen, jej sukces należał raczej do wyjątków. Twórcy pokusili się co prawda o pokazanie nam innej, z powodzeniem utrzymującej się z pisania kobiety, autorki powieści gotyckich Ann Radcliffe - choć udało jej się pogodzić pisarstwo z tradycyjną rolą kobiety-żony, nie bez goryczy jednak mówi ona o swoim "sukcesie". Kobiecie, która zdecydowała się na samotność zwykle przypadał w udziale los, jaki podczas kłótni z Jane nakreśliła jej matka: żyjąca na łasce krewnych stara panna była obiektem niewybrednych żartów, bezkarnie za cichym przyzwoleniem społecznym obrażać ją mógł "byle cham o niewyparzonej gębie".

Wybaczmy zatem twórcom ich niewierność wobec pewnych faktów z życia Jane, ostatecznie opowiadanie o ludziach z tak odległej przeszłości musi mieć zawsze w jakimś stopniu charakter spekulacji, a film Juliana Jarrolda jest zdecydowanie spekulacją niepozbawioną uroku.

Maja Gajdek-Gut



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka