Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

7 krasnoludków - las to za mało. Historia jeszcze prawdziwsza
10 października 2007


Produkcja: Niemcy
Rok produkcji: 2006
Gatunek: komedia
Reżyseria: Sven Unterwaldt Jr








Jeśli ktoś lubi głupawe parodie, będzie zachwycony drugą częścią filmu o siedmiu krasnoludkach i królewnie Śnieżce.

"7 krasnoludków: las to za mało - historia jeszcze prawdziwsza" to prześmiewcza wersja słynnej baśni dla dzieci i jednocześnie kontynuacja niemieckiego hitu. Co tu dużo mówić - fabuła jest wyjątkowo bezsensowna. Otóż Śnieżkę porzucił mąż - zaszył się w jakimś haremie. Królewna wychowuje samotnie ich synka. Pewnego dnia służący Śnieżki w zamian za zaklęcie na porost włosów obiecuje, że odda chłopca złemu czarownikowi. Jeżeli w przeciągu kilku dni Śnieżka nie dowie się, jak czarodziej ma na imię, ten przyjdzie po jej syna i go pożre. Na ratunek spieszą Królewnie krasnale. Bubi (Otto Waalkes) od początku filmu wie, że okrutny czarodziej ma na imię Pumpernikiel, ale tak jakby o tym zapomina...

Film oparty jest na banalnych gagach - śmiesznych, bo absurdalnie wtórnych i głupich do granic możliwości. Prymitywnej fabule wtóruje kiczowata scenografia lasu, chaty Złej Królowej i pałacu Śnieżki. Nie zaskoczyły nawet sceny, w których jeden z krasnali robił sobie brodawkę ze smarków, a zdradziecki sługa Śnieżki siłą woli hodował włosa na środku czoła.

Krasnoludki są trochę wulgarne i mocno upolitycznione. Mimo wszystko film pozostawia pozytywne wrażenie, a to za sprawą niezłego dubbingu. Obsada polskiej wersji językowej złożona jest z popularnych osobistości rodzimego show-biznesu. Agnieszka Chylińska jako Zła Królowa, borykająca się z Alzheimerem, jest po prostu niezastąpiona. Jej piejąco-skrzypiący głos bawi do rozpuku. Moim faworytem jest jednak Michał Koterski, który wcielił się w Pinokia (oj, używa sobie na politykach w najlepsze). Warto iść do kina na "7 krasnoludków..." choćby po to, żeby wysłuchać jego monologu.

Świetnie wypadła również tancerka Edyta Herbuś w roli Królewny Śnieżki. Szczególnie podobały mi się momenty śpiewające. Domyślam się, że akurat w tym przypadku ktoś pannę Herbuś zastąpił. Albo dźwiękowcy, pracujący nad filmem, dokonali cudu, bo powtórka z "Jak oni śpiewają" byłaby raczej dla widzów zabójcza.

"7 krasnoludków..." to niestety słabe kino. Film pod względem gagów był porównywany do "Shreka", ale moim zdaniem po prostu się do niego nie umywa. Ogry nie są tak wulgarne jak krasnoludki. I naprawdę śmieszne.



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka