Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Słaby Punkt
10 października 2007


Produkcja: Niemcy, USA
Rok produkcji: 2007
Gatunek: thriller, dramat sądowy
Reżyseria: Gregory Hoblit
Scenariusz: Daniel Pyne, Glenn Gers






"Słaby punkt" to film, który właściwie można by usytuować gdzieś pomiędzy wyrosłym na gruncie kina amerykańskiego dramatem sądowym a thrillerem. Film otwiera zatem zbrodnia, a jej konsekwencją jest oczywiście obfitujący w niespodzianki proces. Na sali obrad toczy się więc walka prawa z haniebnym występkiem, współczesny wyraz odwiecznego konfliktu dobra i zła. Po jednej stronie stoi inteligentny, ale podejrzany moralnie Ted Crawford (Anthony Hopkins), starzejący się mąż urodziwej aczkolwiek niewiernej Jennifer, który kwestię wiarołomności swej małżonki postanawia załatwić przy użyciu pistoletu, i nie jest to bynajmniej zbrodnia w afekcie, ale zaplanowane cynicznie morderstwo. Prawo reprezentuje natomiast Willy Beachum (Ryan Gosling) - młody, ambitny prawnik. Ten zapewne świetnie poradziłby sobie ze sprawą, gdyby nie fakt, iż właśnie jest w trakcie zmieniania państwowej, słabo płatnej posady w prokuraturze na etat w prywatnej, świetnie prosperującej firmie prawniczej... Sprawę przyjmuje więc jakby od niechcenia, tylko dlatego, że nie wygląda na skomplikowaną, a zwycięstwo zdaje się być jedynie kwestią czasu.
Banalna z pozoru sprawa (oskarżony przyznał się na miejscu zbrodni do winy, a potem potwierdził zeznania na posterunku, składając pisemne oświadczenie) zaczyna się jednak komplikować, gdy morderca, który mianował się własnym obrońcą, zmienia zeznania, rzuca nowe światło na fakty i podważa niepodważalne dotąd dowody. Ted wydaje się igrać z młodym prokuratorem, wytrąca mu z rąk po kolei wszystkie atuty i jawnie kpi sobie z bezradności ludzi stojących po stronie prawa - czyżby udało mu się dokonać zbrodni doskonałej? A jeśli nie, to czy pochłonięty pracą dla nowego pracodawcy prawnik zdoła na czas odnaleźć tytułowy słaby punkt planu zbrodniarza i sprawiedliwości stanie się zadość? Tego już oczywiście zdradzić nie mogę.

Film w zamyśle oparty miał być zapewne na psychologicznej grze: psychopatyczny morderca - prawnik, niestety duet Hopkins - Gosling wypada nieco słabiej niż duet Hopkins - Foster (bo trudno nie zauważyć pewnej analogii), bynajmniej nie dlatego, że Willy nie dorównuje wdziękiem słynnej agentce Starling - bohaterce "Milczenia owiec", tego mu akurat odmówić nie można (przedstawiciele męskiej części publiczności mogą się oczywiście ze mną nie zgodzić). Zresztą z tej dwójki aktorów to właśnie on wypada w filmie znacznie lepiej, zawiodła raczej sztampowa rola Hopkinsa. Bo o ile Ryan Gostling świetnie odnalazł się w roli nieco aroganckiego, "wodzonego na pokuszenie", ale w gruncie rzeczy posiadającego kręgosłup moralny prawnika, o tyle Anthony Hopkins jako Ted Crawford - przy całym szacunku dla jego aktorskiego kunsztu - to niestety jedynie słabe echo doktora Hannibala Lectera, i tu chyba największy zarzut. Przy tak rzucającym się w oczy podobieństwie charakteru tych postaci odtwarzanych przez jednego aktora trudno było bowiem uniknąć porównania i trudno było oczekiwać, że wypadnie ono na korzyść Teda Crawforda.

Tym razem reżyser - Gregory Hoblit - nie wzniósł się na wyżyny wcześniejszego, poniekąd nieco zbliżonego tematycznie "Lęku pierwotnego", mimo to "Słaby punkt" ogląda się nieźle. Trzeba przyznać, że dialogi są momentami bardzo dowcipne, a napięcie zręcznie zbudowane (choć raczej związane z moralnymi decyzjami prawnika niż samą zbrodnią - co akurat może stanowić zaletę), no i oczywiście świetna gra Ryana Goslinga, o której już wspomniałam. W ogólnym rozrachunku zatem: polecam.


Maja Gajdek-Gut



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka