Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Nieznajoma
6 listopada 2007


Produkcja: Włochy
Rok produkcji: 2006
Gatunek: dramat
Reżyseria: Giuseppe Tornatore
Scenariusz: Giuseppe Tornatore







Najpierw było urzekające "Kino Paradiso" (1990) - obsypane nagrodami i uznane za jeden z najlepszych obrazów w historii kina, potem między innymi "Sprzedawca marzeń" i "Malena", filmy zbliżone do siebie klimatem, scenerią i perspektywą spojrzenia. Najnowszy film Giuseppe Tornatore pt. "Nieznajoma" znacznie odbiega od typu kina, do jakiego włoski reżyser zdążył nas już przyzwyczaić. W "Nieznajomej" Tornatore przede wszystkim odchodzi od - tak charakterystycznej dla jego twórczości - scenerii małego sycylijskiego miasteczka. Z włoskiej prowincji, w której mieszkańcy znają się nawzajem aż nazbyt dobrze, przenosi akcję do miasta, gdzie ludzie są anonimowi, a uciekinierom łatwo wtopić się w tłum. Wybór miejsca nie jest oczywiście przypadkowy, to tu przed upiorami przeszłości próbuje ukryć się tytułowa nieznajoma - tajemnicza Ukrainka Irena (Kseniya Rappoport).
Młoda kobieta z okna swego świeżo wynajętego mieszkania obserwuje rodzinę jubilerów. Co łączy ją z tymi ludźmi i czemu ma służyć misternie utkany plan zbliżenia się do nich? Czego szuka w domu Adacherów? Nastrój tajemniczej grozy towarzyszący obfitującym w sensacyjne wydarzenia perypetiom Ireny podsyca niepokojąca muzyka Ennio Morricone. Wydarzenia z przeszłości bohaterki pojawiają się w krótkich flashback′ach, Tornatore dozuje informacje oszczędnie, stopniowo i z wyczuciem - dzięki czemu widz, mimo pewnych domysłów właściwie niemal do ostatnich scen filmu nie ma pewności, jak z rozrzuconych elementów ułoży się spójna całość. Twórca "Kina Paradiso" do opowiedzenia swojej historii wykorzystuje konwencję dreszczowca, ale nie chodzi mu bynajmniej wyłącznie o wywołanie u widza thrill′u, choć - trzeba przyznać - co rusz go wywołuje.

W "Malenie" mieliśmy swego rodzaju studium okoliczności, które mogą doprowadzić kobietę do upadku moralnego, w "Nieznajomej" mamy do czynienia z kobietą, która z tego upadku próbuje się podnieść. Irena jest jednak postacią bardziej niejednoznaczną, jej osobowość cechuje dualizm. Pierwsza scena filmu: przed oczyma mężczyzn przechadzają się kobiety ubrane w samą bieliznę, buty na obcasie i maski. Mężczyźni wybierają jedną z nich i każą jej się rozebrać do naga, po skończonych "oględzinach" kobieta idzie się ubrać i zdejmuje maskę. To kluczowa, jeśli chodzi o symbolikę, scena w filmie - już od pierwszych jego minut reżyser sugeruje, że Irena jest kobietą o dwóch twarzach. Pod pozorami konformizmu kryje się niepohamowana natura, kobieta sprytna i bezkompromisowa w dążeniu do celu, napiętnowana burzliwą, pełną przemocy przeszłością spędzoną w seksualnym biznesie. Adacherowie powierzając jej opiekę nad swoją córeczką, nawet nie podejrzewają, że łagodna, pracowita i skromnie jak zakonnica ubrana Ukrainka zjawiła się u nich wprost z tzw. ulicy, na której do niedawna jeszcze przecież pracowała.
Maska jest świadomym wyborem Ireny, to dzięki niej może urzeczywistnić swój plan, ale maska to także symbol jej wewnętrznego rozdwojenia. Irena jest z jednej strony wrażliwa, tęskni za miłością, strzeże jak skarbu wspomnień o jedynym prawdziwym uczuciu, jakiego doświadczyła (romans z włoskim robotnikiem we wspomnieniach Ireny jakby celowo nieco wyidealizowany, niemal jak rodem z Harlequina). Z drugiej strony jednak nie cofnie się nawet przed zbrodnią, kiedy już postanowi zmienić swoje życie. Trudno powiedzieć, która z tych twarzy jest autentyczna, obie stanowią raczej integralną część jej osobowości. Obie są tyleż maskami, co autentycznymi obliczami Ireny. To walczący ze sobą Dr Jekyll i Mr Hyde.
Scenę otwierającą film można także odnieść do całego obrazu, bo o ile jej treścią jest obnażanie i nagość poddawana ocenie, o tyle dalszy ciąg "Nieznajomej" będzie stopniowym obnażaniem duszy bohaterki, przywoływaniem jej rozebranych na części wspomnień, cała historia młodej Ukrainki także będzie musiała zostać skonfrontowana z opinią innych, "naga" Irena zostanie poddana osądowi nie tylko prawa, ale i pewnej małej dziewczynki, kiedy ta dorośnie.

Historia Ireny nie jest może bardzo oryginalna. Tornatore porusza się w kręgu tematów sensacyjnych, dość już wyeksploatowanych - mamy tu pełen przemocy fizycznej świat prostytutek i alfonsów, panujący w nim wyzysk, zbrodnie, a wreszcie bunt i próbę zerwania z przeszłością tkwiącej w tym świecie kobiety. Kunszt reżyserski Tornatore sprawia jednak, że wydarzenia te tracą posmak taniej sensacji, a "Nieznajomej" z pewnością nie można zaliczyć w poczet jednowymiarowych filmów z cyklu "okruchy życia". Reżyser nie próbuje podsuwać nam rozwiązań łatwych. Choć Irena podejmuje próbę zerwania z przeszłością wciąż w tę przeszłość jest przecież uwikłana, przekonuje się, że nie da się przed nią uciec, bo nie da się uciec od samego siebie. Skutki buntu Ireny są zaskujące nawet dla niej samej. "Nieznajoma" dość nieoczekiwanie okazuje się być też filmem o roli przypadku w życiu. Główna bohaterka jest sprytna, przebiegła i zdeterminowana, nie cofa się przed niczym, by dojść do celu, ale to właśnie przypadek odegra w jej życiu rolę kluczową, paradoksalnie, poniekąd dzięki niemu na nowo odzyska w życiu miłość.
Ostatnia scena filmu sprawiła, że towarzysząca mi przez cały film lekka tęsknota za dawnym Tornatore po prostu znikła. Jest jakaś trudna do opisania siła emanująca z umęczonej twarzy Ireny w scenie finalnej, a jej spotkanie (nie zdradzę z kim) - po ekstremalnym napięciu, jakie towarzyszy widzowi niemal przez cały film - po prostu chwyta za serce.

Maja Gajdek-Gut




Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka