Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Godziny szczytu 3
9 listopada 2007


Produkcja: USA
Rok produkcji: 2007
Gatunek: dramat wojenny
Reżyseria: Brett Ratner
Scenariusz: Jeff Nathanson, Ross LaManna






W sercu Paryża kryje się śmiertelna tajemnica. Na drugim końcu świata, w Los Angeles, ambasador Han ma ją ujawnić. Ma bowiem w posiadaniu wstrząsające nowe dowody świadczące o wewnętrznym działaniu Triad - najbardziej zbrodniczej organizacji mafijnej na świecie. Ambasador odkrył, czym jest Shy Shen, centralna postać w szerokim mafijnym światku, co zamierza ujawnić przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, dopóki nie dosięga go kula zamachowca. Triady dołożą bowiem wszelkich starań, by tajemnica pozostała nieodkryta, a nadzieja na ich powstrzymanie jest tylko jedna...do akcji wkraczają detektyw Carter i inspektor Lee.

Popularna komedia sensacyjna z 1998 roku doczekała się właśnie trzeciej części. Stała się ona jednak kolejnym dowodem na to, że więcej wcale nie znaczy lepiej. Godziny szczytu zawsze kojarzyły mi się z Zabójczą bronią - dwóch niekonwencjonalnie działających policjantów, dużo humoru, jeszcze więcej akcji i piękne kobiety. I tego wszystkiego filmowi Bretta Ratnera odmówić nie można. O ile jednak panowie z "Zabójczej broni" za każdym razem potrafili być zniewalająco sympatyczni i zabawni o tyle duet Chan-Tucker jest już męczący. Poza tym w filmie zabrakło tego czego komedi sensacyjnej zabraknąć nie powinno, a mianowicie humoru. Zabawne gagi można policzyć na palcach jednej ręki, a piskliwy czarnoskóry komik i jego nieokiełznane krzyki nie robią już na mnie wrażenia. No... przynajmniej na mnie. Fani serii na pewno będą zadowoleni gdyż właściwie będą oglądać praktycznie to samo co już widzieli i polubili - żadnych nowości, żadnych zaskoczeń, po prostu utarte, sprawdzone triki. Dla mnie osobiście film atrakcyjny nie był. Jak już mówiłem jest mało zabawny poza tym fabuła dość uboga. W filmie mogło chodzić właściwie o wszystko i tak pewnie nikt nie przywiązywał by do tego uwagi - wystarczy żęby Tucker skrzeczał, Chan kopał, a samochody i kule latały im nad głowami. Niby wszystko jest ale jednak czegoś brakuje, a mianowicie brakuje polotu i świeżości jaki jeszcze poprzednie części miały.

Chciałem obejrzeć lekki, łatwy i przyjemny film i owszem on taki jest, co z tego kiedy to wszystko było już w kinie 1200 razy. Brak jakiejkolwiek innowacyjności zabija tą serię. Nie pomógł nawet epizod z Romanem Polańskim, który i tak był dla mnie najfajniejszym i nazabawniejszym momentem filmu. Trochę to jednak mało żebym go mógł uznać za jeden z ulubionych, albo przynajmniej dobrych filmów jakie miałem okazje z tej grupy ogladać.

Marcin, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka