Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Sierociniec
13 maja 2008


Produkcja: Hiszpania, Meksyk
Rok produkcji: 2007
Gatunek: Horror
Reżyseria: Juan Antonio Bayona
Scenariusz: Sergio G. Sanchez






Laura spędziła najszczęśliwsze lata swego dzieciństwa dorastając w sierocińcu. Teraz, jako trzydziestoletnia kobieta, wraca w te strony z mężem Carlosem i siedmioletnim synkiem,Simonem. Jej marzeniem jest odnowienie i ponowne otwarcie porzuconego przytułku jako ośrodka dla niepełnosprawnych dzieci. Nowy dom i tajemnicza okolica pobudzają wyobraźnię Simona. Chłopiec zaczyna snuć nieprawdopodobne opowieści i wymyślać nie do końca niewinne zabawy... Męcząca historia zaczyna niepokoić Laurę, wciągając ją w dziwny dziecięcy świat, który przywołuje echa dawno zapomnianych, dręczących wspomnień z jej własnego dzieciństwa. Zbliża się dzień otwarcia ośrodka, a sytuacja w rodzinie Laury jest coraz bardziej napięta.Carlos pozostaje sceptyczny wobec tego, co się dzieje, wierzy, że Simon wszystko to zmyślił.Ale Laura jest coraz bardziej przekonana, że coś przerażającego; coś, co tylko czeka, by się ujawnić i wyrządzić ogromną krzywdę jej bliskim.


Nie ociekający krwią, głupotą i banałem horror to w dzisiejszych czasach miła odmiana, aczkolwiek bardzo ciężko o taki. Tymczasem dobry materiał na film z dreszczykiem musiał czekać wiele lat na zainteresowanie filmowców. Zadania podjął się debiutant Juan Antonio Bayona, który przy producenckim wsparciu Guillerma del Toro (Labirynt Fauna) postanowił pokazać, że produkcja z tego gatunku to nie tylko to nie koniecznie tylko krew, flaki i ostre przedmioty. Co prawda "Sierociniec" odebrałem bardziej w kategorii dramatu psychologicznego albo thrillera niż klasycznego horroru ale ok - horror to horror. W natłoku kiczu i matolstwa jakie raz po raz serwuje nam Hollywood, film Bayona to propozycja wyjątkowo dobra. Dobra zarówno pod względem wizualnym jak i fabularnym. Filmowcy nie od dziś wiedzą, że ludzie najbardziej boją się tego czego nie widzą i nie znają. Z tym co możemy oglądać da się z czasem oswoić czego przykładem są Piły, Hostele i inne makabreski, których każda kolejna część budzi mniej emocji i zaspokaja potrzeby coraz bardziej okrojonej grupy widzów. "Sierocińcowi" bliżej na szczęście do "Lśnienia" niż do "Teksańskiej masakry...". Zabawa ludzkim strachem, emocjami i myślami to wbrew pozorom ogromnie trudne zadanie. Oczywiście można rzucać w kamerę mięsem i polewać wiadrami sztucznej krwi ale to zbyt wielkiego wysiłku nie wymaga. Wkraść się natomiast do ludzkiego umysłu w taki sposób aby pobudzić jego skryte lęki i obawy to już nie lada sztuka. Sztuki tej postanowili się podjąć twórcy tego hiszpańskiego horroru. Może nie do końca się wszystko udało ale na pewno podołano stworzeniu solidnych podstaw pod stworzenie silnego emocjonalnego ładunku. Zdecydowanie na plus przemawia psychologia, zarówno poszczególnych postaci jak i całego filmu. Ścieżek którymi możemy iść jest co najmniej kilka. Tajemniczy i mroczny sierociniec, dziecko i jego wyimaginowany (?) przyjaciel, matka, która traci zmysły coraz bardziej pogrążając się w rozpaczy. To jak zrozumiemy i odbierzemy film zależy tylko od nas. Można poddać się klimatowi, posępnym zdjęciom i delikatnie mówiąc dziwnym postaciom ale można też spróbować rozwiązać historię i dojść wraz z główną bohaterką do sedna sprawy. Emocji jest miejscami aż nadto, atmosfera jest gęsta aż w głowie czuć pulsowanie. Niestety miejscami jest głęboko, a nawet powiedziałbym grząsko. Chodzi mi o to, że jednak nie powinno się mieszać gatunków jeżeli nie umie się tego robić. Horror powinien nas przede wszystkim trzymać w niepewności i skutecznie straszyć, natomiast kiedy sceny wyścielone emocjami nagle zostają przeplecione egzystencjonalnymi przemyśleniami materiał staje się zawiesiną trudną do przełknięcia. Z góry uprzedzam że nie jestem miłośnikiem wydumanych filmów i nie oglądam ich na siłę, żeby później rozpływać się w "ochach" i "achach" nad ich niesamowitą głębią.


"Sierociniec" to na pewno godna uwagi pozycja, której warto poświęcić czas tym bardziej kiedy ktoś lubi taki styl uprawiania kina. Fani horroru, który wykształciło Hollywood na przestrzeni ostatnich lat z pewnością będą rozczarowani i wynudzą się na tym filmie niemiłosiernie. Nie oceniam tego filmu na 5 ponieważ nie uznaje filmu za bardzo dobry kiedy wiem, że nie będę go miał ochoty ponownie obejrzeć. Tą produkcję obejrzałem z zainteresowaniem i nie żałuję, jednak teraz pójdę dalej i będę czekał na więcej.

Marcin Kawa, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka