Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Iron Man
13 maja 2008


Produkcja: USA
Rok produkcji: 2008
Gatunek: Science-Fiction
Reżyseria: Jon Favreau
Scenariusz: Mark Fergus, Matthew Hollaway, Arthur Marcum, Hawk Ostby





"Iron Man" to kolejny bohater ze słynnej komiksowej stajni Marvela, jaki doczekał się ekranizacji. Od innych "superhero" różni się on tym, że nie posiada nadnaturalnych zdolności (choć i Batman ich nie miał), a główną jego bronią jest... umiejętność tworzenia broni (dzięki skonstruowanej zbroi przetrwał niewolę u okupantów). Tony Stark jest bowiem technicznym ekspertem w dziedzinie militariów, zaopatrującym rząd Stanów Zjednoczonych. Do momentu napadu na konwój, którym jechał nie zdawał sobie sprawy z prawdziwego przeznaczenia broni firmowanej swoim nazwiskiem. Gdy jednak to przeznaczenie poznał, w oparciu o najnowsze technologie, zbudował kostium pozwalający mu na latanie szybsze od najszybszych myśliwców i tytaniczną wytrzymałość. Z pomocą kostiumu jako Iron Man chce położyć kres broni jaką sam tworzył.


Pomysły na ekranizację komiksów powoli się wyczerpują. Z jednej strony mamy poważną, mroczną historię Batmana, z drugiej zdystansowaną, efekciarską rozrywkę pokroju Spider-Mana czy Hellboya. Tim Burton i Christopher Nolan udowodnili, że postać z komiksu może posiadać ciekawe rysy psychologiczne ukryte pod maską powierzchowności, a komiksowy świat pogrążony w chaosie można trafnie odnieść do praw, jakimi rządzi się świat realny. Sam Raimi natomiast świadomie dopasował stylistykę komiksu do oczekiwań widza - nie wychodząc poza jej schematy potrafił pokazać błahe, codzienne problemy superbohatera połączone z walką o obronę świata (czytaj USA), w którym egzystuje on i jego bliscy. Całość podlana była świetnym humorem i przeświadczeniem tego, że oglądamy alternatywną rzeczywistość, w jakiej wszystko może się zdarzyć; że reżyser jest świadomy materii, jaką operuje i nie sili się na odkrywanie wiekopomnych prawd. Piszę o tym, ponieważ Jon Favreau nie bardzo wiedział, którą z tych dróg ma podążyć jego film i nie bardzo umiał sprecyzować pomysł na samego Iron Mana - został, więc trochę na rozdrożu. Bo samouświadomienie Starka o własnej ignorancji wobec handlu bronią i oportunizmowi, w jakim się pławił, z gruntu wydają się dramatyczne i są powodem przemiany. Natomiast budowa kostiumu i próba naprawy wyrządzonego przez siebie zła to czysta rozrywka rodem z drugiej części "Spider-Mana". To właśnie brak oryginalności i czerpanie garściami z innych filmów jest największym zarzutem w stosunku do "Iron Mana". Reżyser praktycznie każdy element budowanej przez siebie fabuły opiera na sprawdzonym wzorcu - zamiast się podobać, próbuje się przypodobać. Dialogi, owszem, bywają śmieszne, ale miejscami strasznie wieje nudą, choćby podczas konstruowania zbroi z góry wiadomo, że coś się nie uda, gdzieś się wywali, coś się rozbije. Nie pierwszyzną jest także to, że najbliższy współpracownik okaże się głównym antagonistą.


Poza wszechobecną wtórnością "Iron Man" daje także sporo satysfakcji. Rzadko ma się przyjemność oglądać tak wybitne aktorstwo podczas tak wielkiej produkcji. Robert Downey Jr. jest tak wyśmienity, że plastikowej roli potrafi nadać ludzkich emocji - jego charyzma rozsadza wręcz ekran i karze skupić na sobie całą uwagę odbiorcy. Ba, nawet standardowo rozegrana scenariuszowa zmiana wewnątrz bohatera nabiera w jego grze wiarygodności. Strzałem w dziesiątkę było także zatrudnienie Jeffa Bridgesa, ponieważ dzięki niemu wreszcie udał się powrót charakterystycznego dla komiksów (i nie tylko) tzw. czarnego charakteru, złego jak sam diabeł przeciwnika, który do końca pozostanie jednoznaczny (co w tym gatunku poczytywać należy na plus). Bridges z ogoloną głową, metalicznym głosem i obłędnym wzrokiem to mizantrop pierwszego rzędu i idealna przeciwwaga dla "nawróconego" Tony&prime'ego Starka. Także efekty specjalne nie przesłoniły fabuły, a umiejętnie wpierały ją widowiskowością. Bo "Iron Man" nikomu bólu nie sprawi - to przyjemnie spędzone dwie godziny w kinie; tyle, że ta przyjemność składa się z klocków, które ktoś już kiedyś ułożył.

Sebastian Pytel, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka