Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Jeszcze dalej niż północ
15 lipca 2008


Produkcja: Francja
Rok produkcji: 2008
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Dany Boon
Scenariusz: Dany Boon, Alexandre Charlot






Philippe Abrams jest naczelnikiem poczty w Salon-de-Provence. Ma synka i żonę Julie o skłonnościach depresyjnych, która marzy, by zamieszkać na Lazurowym Wybrzeżu. Philippe pragnie uszczęśliwić ją za wszelką cenę.Dopuszcza się oszustwa, w nadziei na uzyskanie posady na Riwierze.Niestety, przekręt wychodzi na jaw. Za karę zostaje oddelegowany do Bergues, małego miasteczka na północy Francji. Abramsowie, typowi południowcy, wyobrażają sobie Północ jako zimną krainę, zamieszkaną przez ciemny lud, posługujący się niezrozumiałym narzeczem - "cheutimi". Philippe jedzie sam, rodzina zostaje w Prowansji. Ku jego wielkiemu zaskoczeniu, miasteczko okazuje się urokliwe, a mieszkańcy - gościnni i sympatyczni.


Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Jak sie okazuje obraz również może mieć właściwości pojednawcze, czego najlepszym przykładem jest najnowszy francuski hit eksportowy "Jeszcze dalej niż północ". Historia o swoistym konflikcie i zamazanym obrazie pomiędzy północą i południem Francji przyciągnęła tam do kin... ponad 17 milionów widzów (!!!) Tak, tak to rzeczywiste dane, które mogą posłużyć za zaprzeczenie powiedzenia 'cudze chwalicie, swego nie znacie. Francuzi świetnie poznali się na sobie i bez kompleksów ruszyli do kin. Pozwolę sobie stwierdzić, że taki film mógłby powstać właściwie w każdym kraju ale na pewno nie w każdym odniósł by taki sukces. My zapewne bylibyśmy jednym z takich krajów, ale bynajmniej nie przez to że bilety drogie i generalnie frekwencja do dupy - my po prostu nie znieślibyśmy takiej tematyki. Trzeba mieć bowiem bardzo dużo luzu, poczucia humoru i tolerancji, żeby narodowe czy nawet regionalne waści zamienić w ciepłą i uniwersalną historię, która nikogo nie obraża, a jeżeli wyśmiewa to wszystkich. Jakoś sobie nie wyobrażam takiej sytuacji w Polsce. Niechby tylko Ślązacy pozwolili sobie na taką konfrontację z góralami, albo górale z warszawiakami. Skończyło by się pewnie na protestach pod kinami, pozwach o obrazę, a w najlepszym przypadku na wojnie w mediach. Nie posiadamy talentu do śmiania się z samych siebie. Niestety. Dlatego tak miło było popatrzeć jak nasi francuscy koledzy pozwolili sobie na taki kulturowy 'freak', który nie tylko obala mity ale też uczy tolerancji i wyrozumiałości dla "innych". Jak to śpiewał zespół "Lady Pank" - tacy sami a ściana między nami. Ścianą w filmie Boon'a jest nic innego jak uprzedzenie... no i może trochę odmienny styl mówienia. Twórcy wrzucając głównego bohatera w wir komicznych sytuacji, niemożliwych do uniknięcia, pokazali nam jak ściana rozpada się cegła po cegle. Widzimy, że mimo trochę odmiennej kultury, sposobu bycia, nietypowego menu czy różnic językowych można się dogadać z każdym i wszędzie. Keine Grenzen - jeżeli tylko chcemy i pozwolimy sobie na odrzucenie uprzedzeń. Francuzi udowodnili, że nie trzeba wielkich słów, fajerwerków i piórek w dupie żeby nakręcić szczery film, tym trudniejszy że wyśmiewający własne kompleksy. Scenariusz może nie tryska humorem tak jak by się mogło wydawać czytając opis filmu. Wszystko oparte jest raczej na humorze sytuacyjnym, który całości dodaje tylko prawdy. W trakcie zaplątały się wątki, które nie tylko niepotrzebnie wydłużyły produkcję ale także nic ważnego do opowieści nie wniosły. Chodziło chyba o to, żeby oprócz różnic pokazać też podobieństwa, ale chyba można sobie było tego darować.


Ciepły, serdeczny i prosty film, który wcale nie porusza takich prostych spraw. Naprawdę szczęśliwi muszą być Ci, którzy potrafią śmiać się z bliźniego swego jak z siebie samego. Może powinniśmy się czegoś od Francuzów nauczyć i zamiast strajkować, protestować i się różnić nawiązać jakiś dialog. Ciekawe kiedy się na to zdobędziemy? Na razie warto popatrzeć jak robią to inni.

Marcin Kawa, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka