Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Incredible Hulk
15 lipca 2008


Produkcja: USA
Rok produkcji: 2008
Gatunek: Akcja, Sci-fi
Reżyseria: Louis Leterrier
Scenariusz: Zak Penn, Edward Norton






Od czasu przypadkowego napromieniowania naukowiec Bruce Banner szuka lekarstwa, które pozwoli mu uwolnić się od niezwykłego stanu, w jaki wpada pod wpływem silnego stresu. W takich chwilach Banner zmienia się bowiem w olbrzymiego zielonego mutanta - Hulka.Naukowiec jest na najlepszej drodze do znalezienia remedium, jednak wszystko może zostać utracone, kiedy pojawia się tajemnicze monstrum,które siłą przewyższa Hulka. W dodatku zielonego olbrzyma usiłuje schwytać armia, by wykorzystać jego moc do własnych celów. Banner musi dokonać ostatecznego wyboru - czy pozostać zwykłym naukowcem, czy raczej uwolnić niezmierzoną siłę, która tkwi w jego wnętrzu.


Widzieliście kiedyś amerykańskiego superbohatera, który nie cierpi i jest super popularnym i radosnym herosem? Ja ściskam teraz półkule mózgowe i nie mogę sobie żadnego przypomnieć. Każdy z nich jest naznaczony i nawet kiedy nie jest opanowany przez nieludzkie moce to i tak ma przesrane. Podwójna tożsamość, kłopoty z kobietami i zawsze ktoś chce mu dokopać. Co najgorsze pod górkę mają z reguły bohaterowie pozytywni. Natomiast ich przeciwnicy, czarne charaktery bawią się w najlepsze. Strzelaniny, wybuchy, piękne dziewczyny i tylko jeden cel, którego twardo się trzymają. Wydawałoby się, że to raczej takie nasze, polskie, swojskie....a tym czasem to wszystko dzieje się w Hollywood. Pisze ten wstęp gdyż do kin powrócił wielki.... zielony.... nie nie - nie Shrek. Hulk proszę państwa, stwór którego już raz próbował wskrzesić z papieru Ang Lee. Tamta produkcja swoje zarobiła ale zdecydowanie spisała się poniżej oczekiwań widzów. Mistrz kina jakim niewątpliwie jest Lee, najzwyczajniej nie miał serca to zielonego mutanta z fryzurą pańszczyźnianego chłopa. Skoro nie sprawdził się autorytet, to tym razem (chyba żeby było śmieszniej) reżyserię powierzono wyrobnikowi, któremu "zawdzięczamy" 2 części "Transportera" i "Człowieka psa". No ale cóż, jak to się mówi ryzyk-fizyk, albo raczej chemik nawiązując do fabuły filmu. Głównym bohaterem jest bowiem naukowiec, który przeprowadzając na sobie dziwaczne testy spowodował, że sam stał się delikatnie mówiąc dziwakiem. Historia sequela kontynuuje walkę Bruce'a Bannera z niechcianą tożsamością, z niesprawiedliwością, a także dążenie do miłości i normalności. Musi więc być na horyzoncie ukochana, zły generał i konkurent-mutant, który narobi większego show niż pistolety, rakiety, karabiny maszynowe i uwaga - artyleria dźwiękowa (ciekawostka do zobaczenia w filmie). Jest zło i jest dobro więc prędzej czy później będą musiały się ze sobą zetrzeć. Kto wygra? (eureko ja to wiem!) Zobaczcie sami, tak czy siak rozpierducha musi być konkretna i niech żałują ci, którzy nie pochowali samochodów do garaży. Jedno co mnie zastanowiło to wyjątkowo silna obsada aktorska jak na film tego pokroju. Mimo pozytywnych opinii nie ma się co bowiem oszukiwać. Nowy Hulk nie jest ni lepszy ni gorszy niż poprzednik i nie przyniósł nic nowego od produkcji w zbliżonych konwencjach. Trudno takie widziadło w ogóle jakoś rozsądnie oceniać. Norton, Tyler, Hurt to nazwiska, które raczej nie zapowiadają kaszany no ale kto wie? Może po prostu tym razem im się bardzo opłaciło? Na pewno fajniej ogląda się Nortona niż Erica Banę ale cóż to ma za znaczenie kiedy występuje w filmie, który męczy natłokiem pustki. Niby wszystko płonie, wybucha, ucieka i dużo się dzieje a tak naprawdę nic się nie dzieje. To taka iluzja, złudna prawda.... coś podobnego do pustych kalorii. Niby się najedliśmy ale nic z tego nie ma (no może oprócz jednej wiadomej i nieuniknionej rzeczy:-). Scenariusz filmu jest słabiutki i o ile Christopher Nolan udowodnił swoim Batmanem, że nawet film komiksowy może być dobrze "napisany: o tyle twórcy Hulka uciekli w najprostsze banały i dialogi rodem z bohaterskiego kina akcji klasy B. Oprócz obsady aktorskiej bronią się jeszcze efekty specjalne, które miejscami są naprawdę świetne i zniewalające...a gdzie indziej.... ehhh...no po prostu oglądało się już lepsze.


Żebyśmy się dobrze zrozumieli - Hulk nie jest filmem złym. On jest po prostu produktem przeznaczonym dla określonego targetu, który to ten produkt kupi, przetrawi i wydali. Jeżeli ktoś liczy na fajne, nie nużące i szczere kino akcji po prostu się przeliczy. Film jest momentami ciężkostrawny jak naleśniki z gliny. Ja w każdym razie drugi raz bym tego nie zjadł bo już teraz mi ciężko.

Marcin Kawa, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka