Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Juwenaliowy koncert Myslovitz!
23 maja 2006



Po 22-ej w okolice sceny zaczęły podążać tłumy spragnionych muzycznej uczty fanów Myslovitz. Niedługo potem rozpoczął się niemal dwugodzinny pokaz profesjonalnego przyjemnego rockowego grania, którego nie powstydziłyby się najsłynniejsze europejskie sale koncertowe. Zobacz całą relację z koncertu Myslovitz...

Po sporej dawce "kultowego" grania, jaką zaprezentowali w środę Kazik i spółka, drugi dzień Rzeszowskich Juwenaliów zapowiadał się może nie tak spektakularnie, ale na pewno ciekawie. Gwiazdą wieczoru był zespół Myslovitz, który także ma sporą rzeszę swoich fanów. Trzeba jednak przyznać, iż kunszt artystyczny i renoma jaka towarzyszy osobie Kazika Staszewskiego, przyćmiewała nieco pozostałych wykonawców goszczących w Rzeszowie - szczególnie w obliczu odwołania piątkowego koncertu Artura Gadowskiego
z zespołem IRA i zastąpienia ich występu wschodzącą "nibygwiazdką" Moniką Brodką. Fakt ów sprawił, iż część rzeszowskiej braci studenckiej po wnikliwszej analizie planu imprez plenerowych dochodziła do wniosku, że tak naprawdę, gdyby nie Kult to na tegorocznych juwenaliach niewiele by się działo i przeszłyby bez większego echa. Przyznam, że i ja do tej grupy należałem, gdyż forma muzycznej ekspresji jaką prezentuje Myslovitz wydawała mi się nieco "cukierkowa"(o Monice Brodce - pozwolicie - ale nie wspomnę wcale).Czas już jednak najwyższy powiedzieć, że po tym koncercie zdanie zmieniłem diametralnie - zdanie dotyczące oczywiście artystów z Mysłowic.



Organizatorzy pomni wpadki z dnia poprzedniego, kiedy to zostali pożegnani przez zdegustowany tłum gwizdami - za sposób w jaki potraktowany został Kult i bawiący się żacy - tym razem skrupulatnie pilnowali harmonogramu występów. Wszystkie grające kapele nie mogły przekroczyć ustalonego wcześniej limitu czasu na występ. Na scenie i wokół niej panował widoczny wyraźnie pośpiech, który miał doprowadzić do punktualnego rozpoczęcia koncertu Myslovitz. Miał doprowadzić i doprowadził. Grająca tuż przed nimi rzeszowska grupa Tabascoo zeszła ze sceny już przed godziną 22-gą. Rozbawiona publiczność wprawdzie bawiła się dobrze przy muzyce Tabascoo to jednak jestem zdania, iż Rzeszowianie nie zachwycili. Stało się to głównie za sprawą "skrzeczącego" wokalu, którym uraczyła nas wokalistka zespołu. Przejdźmy jednak już do pierwszoplanowych aktorów tego spektaklu.
Po 22-ej w okolice sceny zaczęły podążać tłumy spragnionych muzycznej uczty fanów Myslovitz. Niedługo potem rozpoczął się niemal dwugodzinny pokaz profesjonalnego przyjemnego rockowego grania, którego nie powstydziłyby się najsłynniejsze europejskie sale koncertowe.



Muzycy, którzy zaczynali w 1992 roku jeszcze pod nazwą The Freshmen zagrali chyba najlepszy koncert z dotychczasowych zagranych przez Myslovitz w Rzeszowie. Już po kilku utworach nic nie zostało z mojego - błędnego jak się okazało - przekonania o tym, że grają raczej przeciętnie i nie wyróżniają się specjalnie, spośród wielu zespołów o podobnej stylistyce. W niepamięć odszedł sąd jakoby ich muzyka bardziej przypominała popowe utwory o niczym niż ciekawe rockowe kompozycje o niepowtarzalnej sile wyrazu. Artur Rojek mimo tego, że raczej małomówny, okazał się niezwykle żywiołowym wokalistą potrafiącym praktycznie bez słów nawiązać należyty kontakt z publicznością. Ta z kolei nie pozostała mu dłużna wspomagając go wokalnie. Przy tak znanych utworach jak "Peggy Brown", "Chłopcy" czy "Długość dźwięku samotności" widownia praktycznie nie pozwalała dojść do głosu wokaliście. Podczas występu pojawiły się również mniej znane - acz równie porywające - numery, a także całkowicie nowe, które znalazły się na najnowszej płycie Myslovitz pt. "Happiness is easy", która swą premierę miała następnego dnia po koncercie. Opinie o tej płycie już dziś pozwalają sądzić, iż niedługo zostanie zaliczona w poczet najlepszych wydawnictw zespołu. Myslovitz zestawiając melodyjne gitarowe granie z elementami elektroniki nie czyni niczego nowatorskiego a jednocześnie uzyskuje niepowtarzalny efekt i charakterystyczny dla siebie styl, który może podobać się zarówno przeciętnemu słuchaczowi radiowych list przebojów jak również środowisku wybitnych krytyków muzycznych. Jednym słowem - świetny zespół i jeszcze lepszy koncert.

Relacjonował: Tomasz Sanecki
Foto - Ryszard Kocaj
(blackfox_fm@tlen.pl)

ZOBACZ również artykuły:
Fotoreportaż: Juwenalia 2006
Koncert KULTU - Relacja

Jak podobał ci się koncert Myslovitz? Jak podobały Ci się Juwenalia? Dodaj swój komentarz!



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka
napisał(a): ~Emppu
Koncertu nie wiedziałem ale dzisiaj widziałem vokalistę dzisiaj na basenie
napisał(a): ~tomek
Hej niema mnie teraz w polsce ale zawsze jestem na juwenaliach w rzeszowie i chcialem sie dowiedziec kiedy sie zaczynaja w tym roku i co wogule bedzie jesli ktos mi moze napisac to dzieki z gory
napisał(a): ~malpa1231
licze na to że będziecie w rzeszowie na juwenaliach 2007... licze na was !!! ;]