Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Kochanice króla
3 sierpnia 2008


Produkcja: USA, Wilka brytania
Rok produkcji: 2007
Gatunek: Dramat historyczny
Reżyseria: Justin Chadwick
Scenariusz: Peter Morgan







Film Justina Chadwicka, "Kochanice króla" opowiada o losach sióstr Boleyn na dworze Henryka VIII (Eric Bana). Akcja rozgrywa się w XVI wiecznej Anglii, gdzie żądny wpływów arystokrata George Boleyn, dowiadując się o rosnącej niechęci króla do jego małżonki, Katarzyny Aragońskiej, która nie jest w stanie mu dać męskiego potomka, podsuwa mu swoją córkę Annę (Natalie Portman). Ten jednak jest zauroczony drugą siostrą, zamężną Marią (Scarlett Johansson). Urażona Anna stosuje szereg intryg i oczarowuje króla do tego stopnia, że odsuwa on od siebie Marię, rozwodzi się z żoną, a co za tym idzie, zrywa z Watykanem i zakłada własny Kościół.


Mocnym punktem filmu jest obsada - ciekawe zestawienie Scarlett Johansson z Natalie Portman. Obydwie panie karierę aktorską rozpoczęły wcześnie, pierwsze ważne produkcje z ich udziałem powstały, kiedy jeszcze były podlotkami (Natalie w "Leonie Zawodowcu" z 1994, Scarlett w "Zaklinaczu koni" z 1998). Pierwsza z nich, obwołana "nową Marilyn Monroe" udowadnia, że potrafi odnaleźć się w każdej roli i w przekonujący sposób tworzy kreację potulnej, delikatnej Marii, oddanej rodzinie i pragnącej wieść spokojne życie. Natalie zaś, jako Anna, wykazuje, że niesłusznie została zaszufladkowana jako królowa Amidala z "Gwiezdnych wojen" czy typowa "dziewczyna z sąsiedztwa", że potrafi pokazać pazur i zagrać podstępną uwodzicielkę. Aktorski pojedynek dwóch wschodzących gwiazd Hollywoodu jak dla mnie kończy się remisem.

Oprawa muzyczna filmu to dzieło Paula Cantelona, niezwykle utalentowanego kompozytora zza oceanu, autora ścieżki dźwiękowej do takich filmów jak "Wszystko jest iluminacją" reż. Liev Schreiber (2005), czy "Motyl i skafander" reż. Julian Schnabel (2007). Cantelon wykorzystuje orkiestrę symfoniczną i chór, tworząc muzykę prostą, nienatarczywą, ale idealnie współgrającą z obrazem i podkreślającą emocje towarzyszące bohaterom.


Schemat fabuły przypomina typową telenowelę, twórcy jednak urozmaicili przekaz, umieszczając bohaterów w XVI wiecznych realiach - nie zabraknie tu brutalności ukrytej pod płaszczykiem arystokratycznych manier i strojów, zaś krew leje się strumieniami. Te wizualne ozdobniki cieszą oko, ale nie wnoszą zbyt wiele do dzieła. Wszystko jest tu poprawne, zero ryzykownych zabiegów, jak chociażby u Sofii Coppoli w "Marii Antoninie", gdzie reżyserka zdecydowała się na wykorzystanie (między innymi) współczesnych utworów rockowych jako ścieżki dźwiękowej. "Kochanice króla" pod względem stylistycznym i fabularnym nie stanowią niespodzianek ani nie wywołują kontrowersji, co jest dosyć bezpiecznym wyjściem, ale przez to wydaje się, jakby twórcom zabrakło polotu, by stworzyć dzieło świeże, ciekawe.

Małgorzata Steciak



Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka
napisał(a): ~caw
Bardzo trafna i rzeczowa recenzja. Jestem Twoim fanem