Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Hellboy: Złota Armia
15 września 2008



Produkcja: Niemcy, USA
Rok produkcji: 2008
Gatunek: Fantasy, Komedia
Reżyseria: Guillermo Del Toro
Scenariusz: Guillermo Del Toro na podstawie komiksów "Hellboy" Mike Mignoly






"World, here I come" - Hellboy

"Hellboy:Złota Armia" jest kontynuacją umiarkowanego hitu z 2004 roku w reżyserii Guillermo Del Toro i adaptacją popularnego komiksu autorstwa Mike`a Mignoli.Główny bohater Hellboy(Ron Perlman)jest demonem sprowadzonym na ziemię przez nazistów w celu wygrania wojny.Jak to bywa w życiu okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Piekielny Chłopiec przechodzi na jasną stronę mocy i zaczyna pracować dla Biura ds. Badań Paranormalnych i Obrony gdzie towarzyszy mu masa innych dziwadeł...pięknych dziwadeł.


Pierwsza część lekko mnie zawiodła.Dziś nie pamiętam dlaczego.Dam jej jednak jeszcze jedną szansę, ponieważ "Złota Armia" jest kapitalna.Guillermo Del Toro "Labiryntem Fauna" otworzył sobie drogę do wolności twórczej w Hollywood i efekt tego jest powalający.Standardowy hollywoodzki scenariusz meksykański reżyser uzupełnił niezwykle oryginalnymi pomysłami i świetnym humorem pamiętając przy tym o wierności komiksowi. W filmie pojawia się tak wielka ilość różnych istot i kreatur, że starczyła by ona co najmniej na dziesięć innych filmów.Fani Tolkiena powinni być szczęśliwi."Hobbit" znajduje się we właściwych rękach.Niepokoić się powinni za to się fani Del Toro bo geniusz jego wyobraźni przewyższa to co znajdziemy w książce Tolkiena.

Tym razem Hellboy i jego kompani muszą zająć się Księciem Nuada (Luke Goss), który stara się przywrócić do życia legendarną Złotą Armię aby zgładzić panujących na ziemi ludzi. Główny wątek został rozplanowany perfekcyjnie.Mamy prolog przypominający ten z "Drużyny pierścienia", który tłumaczy postępowanie Księcia Nuada. Następnie antagonistę rzucającego coraz większe wyzwania Hellboyowi i wielki finał z udziałem Złotej Armii. To wszystko jest fantastycznie zrobione ale to co czyni ten film wyjątkowym to Hellboy, jego towarzysze i inne kreatury. Hellboya w akcji ogląda się wyśmienicie. Jest wielki, pomysłowy i śmieszny. Ale jeszcze lepiej ogląda się go po godzinach kiedy towarzyszą mu puszki piwa.Gwarantuje Wam nie raz wybuchniecie śmiechem obserwując Piekielnego Chłopca. Scena, w której łoi browarki z Abe Sapienem(Doug Jones) i śpiewa "Can`t smile without you" rozbraja. Ale takich scen jest masa. Mógłbym długo o nich pisać ale nie chce psuć Wam filmu. Dla mnie to komedia fantasy.


Teraz wracam do stworów.Główna paczka została uzupełniona o Johanna Kraussa, który na pierwszy rzut oka rozczarowuje swoim wyglądem.Jednak później zdobywa naszą sympatię charakterem, akcentem i zdolnościami.Udało mu się nawet skopać tyłek Hellboyowi.Co do innych postaci to jest ich ogromnie dużo.Jest Książę Nuada(Blade 2;), który kapitalnie wypadł jako czarny charakter.Jest kaptanie zrobiona Złota Armia. Jest Szambelan, który przywodzi na myśl "Labirynt Fauna". Jest Troll z mechaniczną pięścią. Jest nowotwór, który wszyscy biorą za dziecko. Są takie małe latające mendy przypominające Elfy. Jest ogromna wielka zła roślina, która po swojej śmierci daję piękno światu. Tego nie da się opisać, trzeba to zobaczyć. Del Toro nie zapomniał też o sercu czerwonego zabijaki i rozbudował tu wątek miłosny. Tym razem Hellboy ma już swoją ukochaną u swego boku tyle, że ten związek nie bardzo im wychodzi. On mógłby oddać za nią życie a ona każe zmywać mu naczynia :)


"Hellboy:Złota Armia" niedługo trafi do polskich kin i rekomenduję Wam wybranie się na seans filmu aby w sposób wyśmienity zakończyć filmowy sezon letni. Del Toro po "Labiryncie Fauna" mógł zrobić niemal wszystko co chciał. Zajął się Piekielnym Chłopcem i wielkie dzięki mu za to. POLECAM!

"You know, with your accent, that word - "fock-yoosed" - I wouldn't use it that much." - Hellboy

Marcin Kawa, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka
napisał(a): ~arwen
Chyba żartujesz, ledwo wysiedziałam na tym arcydziele. I poważnie się boję o "Hobbita". Jedyne co było fajnie zrobione, to stworki wszelakie, zaś sama fabuła, większość dialogów to totalna klapa. Żadnego klimatu, ni to film akcji, ni to pastisz tego gatunku. Kulminacyjny moment, kiedy Selma Blair podejmuje decyzję, jak mniemam kluczową dla kolejnych (o rety:/) części jest wygrany zupełnie bez wyczucia, scena nie robi żadnego wrażenia, a jak mniemam napięcie winno sięgnąć zenitu. Ani to uczy, ani bawi. Wielkie rozczarowanie, po autorze "Labiryntu Fauna" spodziewałam się więcej.