Kultura.rze.pl

Wydarzenia:
- Dziś: 0
- Najbiższe 7 dni: 0
- W weekend: 0

Ostatni dom po lewej
21 sierpnia 2009



Produkcja: USA
Rok produkcji: 2009
Gatunek: Horror
Reżyseria: Dennis Iliadis
Scenariusz: Carl Ellsworth, Adam Alecca






Tego samego wieczoru, kiedy Mari wraz z rodzicami przyjeżdża do po łożonego na odludziu domu nad jeziorem w Collingwood, ona i jej koleżanka zostają porwane przez zbiegłego więźnia i jego kompanów. Jedyną nadziej ą przerażonej Mari jest nalezienie sposobu na powrót do rodziców. Niestety, napastnicy nie świadomie znajdują schronienie w jedynym miejscu, gdzie mogłaby czuć się bezpieczna. Kiedy rodzina Mari dowiaduje się o tym, co się stało, trzej napastnicy zaczynają przeklinać dzień, w którym weszli do ostatniego domu po lewej.


Powitajmy starych znajomych, znane miejsca i wypalone pomysły! Hura hura! Wzorowa rodzinka w odcieniach bieli, cha łupka na zadupiu (albo w ciemnym lesie jak kto woli) i banda najbardziej obleśnych, zdegenerowanych i żadnych krwi furiatów jakich świat widział. Zrobiło się znajomo? No na pewno, tylko skąd te znajomości? Ano z filmów. A z których? A kto by to wyliczał...
z dziesiątek, setek podobnych. Przed nami kolejny remake, tym razem Hollywood upomniało się o klasyczny horror Wesa
Cravena "Ostatni dom po lewej" z 1972 roku. Grupa zwyrodnialców przypadkiem trafia pod dach rodziny, której córkę brutalnie zgwałcili i zmasakrowali. Kiedy rodzice dowiadują się kogo mają w swoich rękach postanawiają wziąć krwawy odwet za krzywdy córki. Tak w skrócie można opisać całą fabułę. Ponad 30 lat temu, film Cravena wywołał szok i oburzenie przedstawionymi tam scenami tortur. Został zakazany w wielu kinach nie tylko na terenie USA. No właśnie było to ponad 30 lat temu. Ktoś pomyślał, że ten sam efekt osiągnie dzisiaj prezentując praktycznie to samo. Niestety (albo stety) kino poszło tak bardzo do przodu, że twórcy naprawdę muszą się dwoić i troić żeby ruszyć nas na kinowym fotelu. Dennisowi Iliadisowi poniekąd się to udało.


W nowej wersji "Ostatniego domu..." jest naprawdę wiele drastycznych scen (jak choćby przerażający gwałt na młodej dziewczynie), a my nawet się nad tym nie zastanawiając zaciskamy zęby dopingując Collingwood'ów w ich okrutnej zemście. To niewątpliwy atut takiego kina, kiedy potrafi ono wzbudzić emocje. Niestety tych momentów jest stosunkowo mało, a całość aż do finału ciągnie się i nudzi. Kolejnym minusem jak to bywa w przypadku remake'ów jest fakt, że niestety znamy fabułę. Wiemy czego się spodziewać, na co oczekiwać i jak to wszystko właściwie się skończy.

Poza tym nic nie zasługuje tu na wyjątkową uwagę. Ani aktorzy, ani zdjęcia, ani muzyka. Ot, kolejny średniej jakości horror. Niestety nie dość, że w dzisiejszym kinie nie ma dobrych pomysłów na nowe horrory to niestety nie ma ich też na odświeżanie tych klasycznych.

Marcin Kawa, FilmNews





Nick
Treść komentarza
Wpisz ciąg znaków z poniższego obrazka
Kod obrazka